Nieznany epizod z życia prof. Klimaszewskiej

Ukazała się książka Konrada Piskały, Leona Popka, Tomasza Potkaja pt. „Kres: Wołyń - historie dzieci ocalonych z pogromu”, wyd. Fabuła Fraza, Warszawa 2016.

Jedną z bohaterek jest Profesor Jadwiga Klimaszewska (1910-2006) związana z Katedrą Etnografii Słowian UJ (poprzedniczką Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ) prawie od początku jej istnienia, w latach 1973-1980 pełniła funkcję kierownika KES UJ.

W środowisku etnografów mało znane są epizody z wojennego życiorysu prof. J. Klimaszewskiej. Z ramienia RGO organizowała i w okresie od lutego 1944 roku do stycznia 1945 roku kierowała sierocińcem w Pieskowej Skale. Przewinęło się przez niego 360 dzieci w wieku od czterech do szesnastu lat „pochodzących ze spalonych polskich wsi na Wołyniu i Podolu, które uszły z życiem z banderowskich pogromów”. Stała się dla nich „matką zastępczą”. Z niektórymi utrzymywała kontakt do końca życia. Wszystkie traktowała jako „swoje dzieci”.

Dzieci tęskniące za domem pisały do swoich bliskich. Część listów wróciła a inne, ze względu na front, nie zostały wysłane. J. Klimaszewska nie wyrzuciła korespondencji, przechowywała ją kilkadziesiąt lat razem z własnymi notatkami robionymi do końca istnienia sierocińca. Może była „przekonana, że zapiski okażą się trwalsze od pamięci a życie upomni się kiedyś o takie świadectwo. A może to po prostu skrupulatność naukowca”. Zbiór 129 listów i kart pocztowych trafił do dr Leona Popka potomka wołyniaków, historyka IPN w Lublinie. Ten w 2013 roku – z dwójką reporterów – wyruszył na poszukiwanie autorów listów.

Wojciech Smarzowski (reżyser filmu „Wołyń”) pracę wykonaną przez autorów podsumował następująco: „Ktoś musiał wreszcie opowiedzieć tę historię. Książkę czyta się ze ściśniętym gardłem. Gorąco polecam.”

PO LEWEJ: Okupacyjna legitymacja Jadwigi KLimaszewskiej wydana przez Radę Główną Opiekuńczą, dokument ze zbiorów Pracowni Dokumentacji i Informacji Etnograficznej IEiAK UJ

Biuletyn informacyjny